środa, 2 listopada 2016

Gile, smarki i 30tc

Kilka tygodni temu zaczęło się od od jelitówki. Dopadła każdego, łącznie z naszymi gośćmi, którzy przyjechali do nas na tydzień z Krakowa (serdecznie ich pozdrawiam i zapraszam ponownie ;) ). Były ciężkie chwile. Ja w szpitalu, R. z Mają na posterunku. Udało się, po długich tygodniach wyszliśmy wszyscy na prostą. Radość nie trwała długo, bo do naszych drzwi zapukały smarki. Co ja mówię, smarki to za mało powiedziane! Zielone gile do pasa :/ Nawet Majuszka zaprzyjaźniła się z odsysaczem kataru i sama wyjmowała odkurzacz, żeby wyczyścić jej nosek. Moja dzielna dziewczyna!
Całe szczęście już powoli żegnamy dzikich lokatorów.

Nie zważając na pogodę, staram się codziennie wychodzić z Mają. W końcu chlapanie się w kałużach to ogromna radość dla półtoraroczniaka.Prawie za każdym razem Maja wraca ubłocona, przemoczona i taaaaka szczęśliwa.

 Ciąża wchodzi na ostatnią prostą. 30tc i wiemy już, że za kilka tygodni nasza rodzina powiększy się o kolejną dziewczynkę. Cieszę się, że Maja będzie miała siostrę. Ciekawa jestem ich relacji. Obawiam się ewentualnej zazdrości Mai, ale zrobimy wszystko by czuła się nadal tak ważna jak jest teraz. W końcu nasza miłość do niej się nie zmieni. Nigdy!


  Pozdrawiam
Bazyljuszka

środa, 3 sierpnia 2016

18tc

Na pytanie czym się różni pierwsza ciąża od drugiej, w tym momencie bez zastanowienia odpowiadam- czasem.
 
Czas ucieka, czas przyspiesza, czas przecieka przez palce.
 
Ile miałam zdjęć z ciąży z Mają? Mnóstwo. Ile mam teraz? Kilka. 
 
Może gdyby Maja była większa, gdyby chodziła do przedszkola, miałabym więcej czasu, by delektować się rosnącym brzuszkiem tak jak za pierwszym razem.

Maja jest ze mną w domu. 24 godziny na dobę, pochłania mnie bez reszty i może dlatego druga ciąża przebiega mi zupełnie inaczej. Początkowo miałam nawet trudności z określeniem tygodnia ciąży!

Teraz już nie. 18tc a ja się zastanawiam kiedy to minęło?!

Nie mogę uwierzyć w to, że jeszcze w tym roku zostanę mamą po raz drugi. Takie to nierealne.

Tyle rzeczy musimy jeszcze zrobić, wózek kupić, poród logistycznie ogarnąć. 
 
Duże zmiany przed nami ale bardzo się na nie cieszę i bardzo ale to bardzo doczekać się nie mogę!





Ciążowo wszystko dobrze, z Mają również.

Czwórki wyszły. Apetyt czasem dopisuje. Nawet noce przesypia i wstaje o 9. Ktoś mi dziecko podmienił!


Pozdrawiam
Bazyljuszka

wtorek, 14 czerwca 2016

Sposób na niejadka- placki rybne z warzywami

Mamy w domu niejadka. Nie raz już o tym wspominałam . Z pewnością każdy rodzic mający w domu wybrzydzające dziecko, wie co to za problem. Trzeba się nieźle nagimnastykować i nagłówkować, żeby nasza córka zechciała coś zjeść.

Maja ćwiczy moją cierpliwość. Zazwyczaj daję radę, ale bywają dni, kiedy nerwy mi puszczają, bo czegokolwiek przed nią nie postawię, od razu wszystko ląduje na podłodze. Młoda czasem nawet nie spojrzy co jej proponuję, tylko od razy zamiata rękami blat krzesełka i cała potrawa ląduje tam gdzie nie powinna.

Zazdroszczę tym, co nie mają takich problemów. Zazdroszczę tym, którzy serwują swoim pociechom pięć posiłków dziennie i one wszystkie są ze smakiem zjadane. Zazdrość to brzydka cecha, ale cóż, ja zazdroszczę.

środa, 25 maja 2016

12!


25 maj.

Nie chce być inaczej. Równo rok temu wszystko się zaczęło. Przestaliśmy beztrosko żyć we dwoje. Zaczęło się życie we troje. Życie pełniejsze, życie na pełnych obrotach, życie z naszą córką u boku. Wszystko co robimy, robimy z myślą o Majuszce. Zaskakujące jak dziecko bardzo potrafi przewartościować nasz świat.

Czy tęsknię za dawnym życiem? Czasem. Może. Ale nie zamieniłabym naszego świata na żaden inny. Maja nadaje sens wszystkiemu co robimy. Jesteśmy szczęśliwą rodziną.

Nasz roczniak robi niesamowite postępy. Z dnia na dzień potrafi nas nieźle zaskoczyć. Wszystko chce robić sama. Nakarmić obiadem? W życiu! Ona sama. Za rączkę na spacerze? Nie! Ona sama. Pomóc zejść ze schodów? Nie ma mowy! Sama, sama, sama. Jednak gdy smutki dopadają to rączki wyciąga i oplata te maleńkie łapki wokół szyi. Jest fantastyczna. Cudowna. Idealna. Nasza.

Dziś świętujemy urodziny naszego Skarba.
Za rok będziemy imprezować już we czworo! :) :) :)





Waga:  10 kg

Rozmiar ubranek:  74/ 80

Rozmiar pieluszek:  4

Ilość zębów:  dwa dolne i górne już prawie na przebiciu :)

Ilość włosów:  czupryna!

Ilość mlecznych posiłków:  1 na dobranoc, w nocy 1 czasem 2

Ulubione słowa: gada jak najęta w swoim języku

Ulubiony posiłek: mięso! mięso! mięso!

Nie lubi: wycierania buzi po posiłku, mycia rąk

piątek, 6 maja 2016

Też tak masz?

Załóżmy, że jest niedziela. Piękna pogoda, wychodzisz na spacer. Dumnie pchasz wózek, a w nim twój pierworodny lub pierworodna. U boku ukochany mężczyna. Mąż, narzeczony, konkubent, partner. Nie istotne. Ważne, że ukochany. I tak idziecie na przechadzkę, ptaszki ćwierkają, pieski szczekają. Uroczo. Zbliża się pora obiadowa, uświadamiasz sobie, że nie masz nic w lodówce, a nawet jeśli masz, to nie chce ci się mieszać dziś w garach. Wtem twój ukochany jakby czytając ci w myślach, proponuje, że może zjecie na mieście. Super! Domyślił się! Taki facet to cud natury :). Idziecie do waszej ulubionej restauracji, na waszą ulubioną rybę. Takiego dorsza to dają tylko tam. Do tego niezdrowe frytki i zestaw surówek. Niebo w gębie. Idealnie. Wchodząc do środka przepychasz się między stolikami i ludźmi pchając wózek. Tak, tak, ryba tam jest na prawdę przepyszna, więc w niedzielę są tam dzikie tłumy. Po prostu, nagle większa część mieszkańców twego miasta wpadła na ten sam świetny pomysł obiadu na mieście. Luzik. Siadasz przy stoliku, zamawiacie rybę, do tego herbatka i się zaczyna....



 

Bazyljuszka Template by Ipietoon Cute Blog Design